AIKREACJA

AI-Exec: zespół asystentów AI, który prowadzi ze mną firmę

Prowadzę firmę sam. Przy codziennej pracy siedzi jednak ze mną pięciu asystentów AI: od strategii, sprzedaży, marketingu, procesów i technologii. Pokazuję, jak to jest poukładane, co robią od początku do końca i co po drodze się rozsypało.

Ireneusz Krajewski

Kto prowadzi firmę sam, nosi wszystkie kapelusze naraz. Strategia, sprzedaż, marketing, kalendarz, technika - wszystko siedzi w jednej głowie. Zwykły czat z AI w tym nie pomaga, bo za każdym razem zaczyna od zera. Nie zna firmy, nie pamięta wczorajszych ustaleń i daje ogólniki.

Chciałem czegoś innego: dyrektorów, których nie stać mnie zatrudnić, ale którzy znają moją firmę. Tak powstał AI-Exec.

Jak to jest poukładane

AI-Exec: pięciu asystentów AI ze wspólną pamięcią Na górze właściciel firmy, który wyznacza cel i akceptuje efekt. W środku wspólna pamięć: decyzje, zadania, klienci, kalendarz. Wokół niej pięciu asystentów - CEO, CSO, CMO, COO i CTO - połączonych ze sobą i z pamięcią. cel ↓ ↑ efekt do akceptacji Ty - właściciel firmy Wspólna pamięć decyzje · zadania klienci · kalendarz CEOstrategia CSOsprzedaż CMOmarketing COOprocesy CTOtechnologia
Ty wyznaczasz cel. Asystenci dzielą pracę między siebie, każdy prowadzi swoją część od początku do końca. To, co wychodzi na zewnątrz, zatwierdzasz Ty.

Wspólna pamięć. Decyzje, zadania, klienci, kalendarz. To jak segregator na środku biurka - każdy asystent zagląda do tego samego. Dlatego nie tłumaczę im wszystkiego od nowa przy każdej rozmowie.

Każdy ma swój obszar. CEO pilnuje celów i pieniędzy, CSO sprzedaży, CMO treści, COO kalendarza i porządku w zadaniach, CTO techniki. Każdy pracuje swoją metodą i ma swoje priorytety.

Nie wybieram, do kogo piszę. Pytanie samo trafia do właściwej osoby, jak w dobrej recepcji. Gdy sprawa dotyczy dwóch obszarów, dostaję dwie opinie osobno, a nie jedną uśrednioną. Wtedy widzę, gdzie sprzedaż chce czegoś innego niż porządek w kalendarzu.

Jedna twarda granica. Wszystko, co wychodzi na zewnątrz - post, mail, oferta, wpis do bazy klientów - najpierw dostaję do akceptacji. Asystent przygotowuje, ja zatwierdzam.

Co robią od początku do końca

  • Start dnia. Przegląd zadań i kalendarza, jedna rzecz, od której zaczynam.
  • Zamknięcie tygodnia. W piątek podsumowanie: co wyszło, co nie, co przechodzi dalej.
  • Wpis do mediów społecznościowych. Od tematu z mojej bieżącej pracy, przez tekst moim głosem, po zaplanowanie publikacji.
  • Nowy klient. Karta firmy z researchem, zanim w ogóle się odezwę.
  • Maile. Szkic odpowiedzi czeka w skrzynce, wysyłam go sam.

Co się po drodze rozsypało

30 września asystent zaplanował trzy wpisy z wideo. Narzędzie do publikacji odpowiedziało “zaplanowane”, a żaden wpis się nie pojawił. Asystent nie kłamał - dostał fałszywe potwierdzenie i w nie uwierzył. Naprawione: teraz widzi prawdziwy błąd i mówi mi o nim od razu.

Wniosek: asystent jest tak dobry, jak informacja zwrotna, którą dostaje. Jeśli narzędzie mówi mu, że wszystko gra, on też tak powie.

Drugi przykład: asystent, który miał w niedzielę wieczorem przygotowywać szkice wpisów, od sierpnia milczy. Taki system trzeba utrzymywać jak każde narzędzie w firmie. To nie jest “ustaw i zapomnij”.

Czy to dla Ciebie

Nie musisz zaczynać od pięciu asystentów. Zacznij od jednego, który zna Twoją firmę: Twoich klientów, Twoją ofertę, Twój sposób pisania. Krok po kroku pokazuję to w przewodniku Zbuduj swojego asystenta, a całą drogę od zera w Metodzie.

Nowy wpis prosto na skrzynkę

Zapisz się, a dostaniesz powiadomienie o nowych wpisach plus cotygodniową porcję promptów. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.

Przeczytaj też

← Wszystkie wpisy