AI-Exec: zespół asystentów AI, który prowadzi ze mną firmę
Prowadzę firmę sam. Przy codziennej pracy siedzi jednak ze mną pięciu asystentów AI: od strategii, sprzedaży, marketingu, procesów i technologii. Pokazuję, jak to jest poukładane, co robią od początku do końca i co po drodze się rozsypało.
Ireneusz Krajewski
Kto prowadzi firmę sam, nosi wszystkie kapelusze naraz. Strategia, sprzedaż, marketing, kalendarz, technika - wszystko siedzi w jednej głowie. Zwykły czat z AI w tym nie pomaga, bo za każdym razem zaczyna od zera. Nie zna firmy, nie pamięta wczorajszych ustaleń i daje ogólniki.
Chciałem czegoś innego: dyrektorów, których nie stać mnie zatrudnić, ale którzy znają moją firmę. Tak powstał AI-Exec.
Jak to jest poukładane
Wspólna pamięć. Decyzje, zadania, klienci, kalendarz. To jak segregator na środku biurka - każdy asystent zagląda do tego samego. Dlatego nie tłumaczę im wszystkiego od nowa przy każdej rozmowie.
Każdy ma swój obszar. CEO pilnuje celów i pieniędzy, CSO sprzedaży, CMO treści, COO kalendarza i porządku w zadaniach, CTO techniki. Każdy pracuje swoją metodą i ma swoje priorytety.
Nie wybieram, do kogo piszę. Pytanie samo trafia do właściwej osoby, jak w dobrej recepcji. Gdy sprawa dotyczy dwóch obszarów, dostaję dwie opinie osobno, a nie jedną uśrednioną. Wtedy widzę, gdzie sprzedaż chce czegoś innego niż porządek w kalendarzu.
Jedna twarda granica. Wszystko, co wychodzi na zewnątrz - post, mail, oferta, wpis do bazy klientów - najpierw dostaję do akceptacji. Asystent przygotowuje, ja zatwierdzam.
Co robią od początku do końca
- Start dnia. Przegląd zadań i kalendarza, jedna rzecz, od której zaczynam.
- Zamknięcie tygodnia. W piątek podsumowanie: co wyszło, co nie, co przechodzi dalej.
- Wpis do mediów społecznościowych. Od tematu z mojej bieżącej pracy, przez tekst moim głosem, po zaplanowanie publikacji.
- Nowy klient. Karta firmy z researchem, zanim w ogóle się odezwę.
- Maile. Szkic odpowiedzi czeka w skrzynce, wysyłam go sam.
Co się po drodze rozsypało
30 września asystent zaplanował trzy wpisy z wideo. Narzędzie do publikacji odpowiedziało “zaplanowane”, a żaden wpis się nie pojawił. Asystent nie kłamał - dostał fałszywe potwierdzenie i w nie uwierzył. Naprawione: teraz widzi prawdziwy błąd i mówi mi o nim od razu.
Wniosek: asystent jest tak dobry, jak informacja zwrotna, którą dostaje. Jeśli narzędzie mówi mu, że wszystko gra, on też tak powie.
Drugi przykład: asystent, który miał w niedzielę wieczorem przygotowywać szkice wpisów, od sierpnia milczy. Taki system trzeba utrzymywać jak każde narzędzie w firmie. To nie jest “ustaw i zapomnij”.
Czy to dla Ciebie
Nie musisz zaczynać od pięciu asystentów. Zacznij od jednego, który zna Twoją firmę: Twoich klientów, Twoją ofertę, Twój sposób pisania. Krok po kroku pokazuję to w przewodniku Zbuduj swojego asystenta, a całą drogę od zera w Metodzie.
Nowy wpis prosto na skrzynkę
Zapisz się, a dostaniesz powiadomienie o nowych wpisach plus cotygodniową porcję promptów. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.